poniedziałek, 11 marca 2013

"(...)Jestem dorosłą kobietą i naprawdę dam sobie radę z pedofilami, jeżeli takowi się znajdą.(...)"


No i znowu długo nic nie było. Wiem, możecie mnie zabić. Ale widzę, że przybyło mi czytelników! Jestem bardzo szczęśliwa <3 Nawet nie wiecie, jak to motywuje. Zachęcam do komentowania, to dla mnie bardzo ważne. Arigatooo :3 

Sakura wrzasnęła. Po raz kolejny się wywróciła, a to tylko z winy Sasuke, który bezczelnie podstawił jej nogę. Dziewczyna zaczerwieniła się lekko. Jednak tak samo jak Hinata, nie była mistrzem w jeżdżeniu na łyżwach i znów poślizgnęła się na płaskiej powierzchni. Hyuuga, dotychczas jeżdżąca z Naruto odwróciła się i chcąc nie chcąc, podjechała do Sakury. Podała jej rękę i pociągnęła do góry.
- Wiedziałem, że to tak się skończy. – Westchnął ze zniecierpliwieniem, ale zarazem z uśmiechem Sasuke, widząc, jak dziewczyny znów się wywalają. Wyciągnął rękę… do Hinaty. Wyglądało to dość zabawnie, bo Sakura, zignorowana, leżała na lodzie, a do Hyuugi były wyciągnięte znikąd dwie pary rąk – Naruto i Sasuke. Dziewczyna zaczerwieniła się, a Sasuke spochmurniał i odwrócił się plecami, pozostawiając blondynowi pomoc Hinacie. „Mógłbyś pomóc Sakurze…” – przemknęło przez myśl granatowowłosej kunoichi. Z wdzięcznością chwyciła dłoń Naruto i podciągnęła się do góry. Haruno wstała sama. Hyuuga obrzuciła ją przelotnym spojrzeniem pełnym współczucia, ale ta dumnie uniosła głowę i nie zwracając na nikogo uwagi, odjechała. Hinata chciała podążyć za nią, ale zrezygnowała. Odwróciła się z powrotem do Naruto. Złapała jego rękę i z uśmiechem na twarzy (o rumieńcu nie wspominając) pociągnęła go w inną stronę.
- Trzeba coś zrobić z twoimi umiejętnościami. – Oboje wybuchli śmiechem i zniknęli w tłumie. Hyuuga jeszcze nigdy nie czuła się taka rozluźniona w obecności Uzumakiego.

- Uff! To był naprawdę męczący dzień. – Westchnęła Hinata opadając na ławkę w jadalni obok Ino. Nos miała zaczerwieniony od mrozu, policzki ją paliły i rozcierała sobie palce.
- Jak się jeździło tak jak ty, to faktycznie. – Uśmiechnęła się blondynka i z rozmarzeniem utkwiła wzrok w drewnianym suficie. Hinata coś sobie uświadomiła.
- Skąd wiesz, jak jeździłam? – Zapytała, nalewając sobie i przyjaciółce parującej herbaty. – Nigdzie cię nie widziałam.
Ino ukryła lekki rumieniec pod grzywką.
- W-wiesz… Jeździłam z Shikamaru i Chojim. No i z Ten-Ten, ale ona się szybko odłączyła. W sumie to odjechała z Chojim. To znaczy, on odjechał, a ona po chwili. Albo ona odjechała, a on zaraz po niej… Wiesz, jak ona świetnie jeździ?! Mogłabym brać od niej lekcje… Choji trochę gorzej, ale…
- Czyli zostałaś sama z Shikamaru. Oj, Ino, Ino… – Uśmiechnęła się Hinata kiwając głową ze zrozumieniem. Szybko pojęła, że blondynka chce to ukryć w plątaninie swoich słów.
- Cz-czekaj, to nie tak! – Przeraziła się Yamanaka, ale szybko zorientowała się, że przed Hyuugą nic nie ukryje. – Chcesz sałatkę? – Prędko zmieniła temat.
- Pewnie. Dzięki. – Uśmiechnęła się. Nie przyciskała przyjaciółki w tym temacie, wiedziała, jakby sama się czuła w takiej sytuacji. - W sumie, to gdzie jest Sakura? – Rozejrzała się po pomieszczeniu. – Nie widziałam jej od tego czasu, kiedy rozeszłyśmy się na lodowisku…
- Wiesz… ona poszła pod prysznic, a potem od razu do pokoju. Była jakaś marudna, mówiła, że nie jest głodna. Chyba coś się stało, jak kolacja się skończy, pójdę z nią porozmawiać.
Hinatę coś tknęło.
- T-to chyba moja wina… - Zawstydziła się i wbiła wzrok w niedojedzoną bułkę. Czuła, że Ino patrzy na nią pytającym wzrokiem. – Bo… trochę ją ignorowałam na lodowisku, oni zresztą też. – Mówiąc to, wskazała na plecy chłopaków. – I potem odjechała sama… nie wiem, co robiła przez resztę dnia.
- I gdzie tu widzisz swoją winę? – Zdziwiła się Yamanaka. - Naprawdę, nie sądzę żeby gniewała się na ciebie.
- Ale kiedy się obie przewróciłyśmy, Sasuke i Naruto… Oboje pomogli mi, a nie jej. Sakura została pominięta…
- Hinata. – Kiedy dziewczyna nie reagowała, Ino powiedziała to bardziej stanowczym głosem. – Hinata, spójrz na mnie, proszę.
Hyuuga zwróciła na nią swój wzrok.
- Możesz kochać się w kim chcesz, i każdy może zakochać się w tobie. Nikt nie ma na to wpływu i nie jest to niczyja wina. – Westchnęła cicho. – Sakura nie może się na ciebie wkurzać z powodu, że to nie ona, ale ty jesteś obiektem zainteresowań któregoś z nich, więc nie bierz winy na siebie. Spokojnie, porozmawiam z nią, ale nie denerwuj się.
Hinata otworzyła szeroko oczy i chwyciła kubek obiema dłońmi. Wypiła mały łyk rozgrzewającego, parującego napoju.
- Masz na myśli to, że podobam się Naruto? – Popatrzyła z niedowierzaniem na swoje odbicie w herbacie. Yamanaka westchnęła, ale po chwili wybuchła śmiechem.
- Z tego, co powiedziałam, zrozumiałaś tylko tyle?!
- A co miałam zrozumieć? – Zdziwiła się i upiła następny łyk.
- Czasami mnie rozbrajasz, naprawdę.
Hinata już miała coś powiedzieć, kiedy po sali rozbrzmiał głos Iruki.
- Radzę wam już położyć się spać, bo jutro nie będzie takiej sielanki jak dzisiaj. To była dopiero rozgrzewka. – Po sali rozległ się pomruk protestu.
- Macie po prostu za słabą kondycję, to wszystko. – Rzucił zgryźliwie Kakashi, ale zaraz wybuchnął śmiechem i wyszedł z pomieszczenia.

- Sielanki, tak!? – Oburzyła się Hinata, idąc w stronę sypialni. – Nazywają sielanką to, co robiłam dzisiaj?! Nie po to wywalałam się niewiadomą ilość razy, nie po to wyciskałam ostatnie poty aby nazywali to sielanką!
- Spokojnie, spokojnie. – Yamanaka położyła rękę na ramieniu przyjaciółki. – Oni sobie tak żartowali. Naprawdę… – Jednak Hinata nie miała zamiaru się uspokoić. Szła szybko, nie odzywając się słowem do Ino. – Kochana, masz okres czy co?! Miota tobą jak szatan…
Dziewczynę zamurowało.
- P-przepraszam… - Wpatrzyła się w swoje paznokcie. Może naprawdę była zbyt nerwowa… - E-ej! Nie nabijaj się ze mnie! – Zawołała, widząc zwijającą się ze śmiechu Ino. Zgięta wpół, opierała się o ścianę.
- Czasami… Na-naprawdę z ciebie nie mogę, H-hinata-chan…
- Naprawdę nie wiem, co cię tak bawi. – Obraziła się dziewczyna i pociągnęła przyjaciółkę w stronę ich pokoju. Na jej twarzy błąkał się uśmiech.

Hinata westchnęła z ulgą, kiedy pierwsze krople gorącej wody ściekły po jej ciele. Po całym dniu jeżdżenia było jej to potrzebne. Najbardziej cieszyła się z tego, że znów zastała łazienkę całkiem pustą – najprawdopodobniej ostatnią osobą, która odwiedziła wykafelkowane pomieszczenie była Aiko, którą dziewczyna minęła na korytarzu. Zastanawiała się, jak to jest – nie mieć chakry. Przecież… przecież misje i pomaganie innym ludziom to był na razie jej cel w życiu! Chociaż patrząc na to z innej strony, pewnie na miejscu Aiko nie wyobrażałaby sobie innego życia.
Dźwięk otwieranych drzwi. Hinata z początku zamarła (tak jak zwykle), ale po chwili uspokoiła się myślą, że przecież nikt nie wejdzie do jej kabiny. Miała nadzieję, że to jakaś dziewczyna. Nie miała ochoty znów użerać się z którymś z chłopaków. Z żalem zakręciła wodę – mimo wszystko była oszczędną i troskliwą kunoichi – bała się, że gorącego prysznica zabraknie dla innych uczestników wyprawy. Wytarła się dokładnie ręcznikiem i założyła bieliznę. Ostrożnie odsunęła zasłonę w gotowości do natychmiastowego odwrotu. Wystawiła nogę za prysznic, czując lodowate powietrze powoli ogarniające jej odsłoniętą skórę. Kiedy wyszła, całkowicie ją zamurowało. Czuła się o wiele inaczej niż kiedy musiała się pokazać Kibie czy Sasuke. Bowiem przy umywalce stał Naruto, a dokładnie wpatrywał się teraz w Hyuugę. Dziewczyna zaczerwieniła się na całej twarzy i cofnęła się o krok. Skarciła się w myślach za to, że dodatkowo nie okryła się ręcznikiem.
- Hinata-chan… - Naruto wytrzeszczył oczy. Jeszcze nigdy nie widział Hyuugi w bieliźnie. Był to iście wspaniały widok, bo sylwetka dziewczyny była wprost idealna. Uzumakiemu zakręciło się w głowie. Chłopak poczuł w ustach metaliczny smak krwi. Wybuchnął śmiechem, zakrył twarz dłonią i odwrócił się. Widocznie krew niekontrolowanie spłynęła z jego nosa do ust.
- KYAA! – Wrzasnęła Hinata i wskoczyła do kabiny, gwałtownie zasuwając zasłonę. Osunęła się na ziemię, podpierając plecy mokrą ścianą. Naruto zaliczył krew z nosa, kiedy mnie zobaczył? Czy to znaczy, że mu się podobam? Czy to cokolwiek znaczy? O boże, co ja mam teraz zrobić?! – Takie myśli szumiały w głowie zszokowanej Hinaty. Natomiast Uzumaki był rozbawiony, ale także trochę zaskoczony. Wiele razy widział Sakurę w stroju kąpielowym, kiedy razem z Sai’em wyruszali na dłuższe misje czy po prostu w trójkę odpoczywali nad jeziorem. Krótkie bluzki i spodenki także nie były nowością wśród kobiet w ich wiosce. Tylko czemu nosebleed nie pojawił się nigdy, ale właśnie teraz?
- Hinata-chan, nic ci nie jest? – Nie ruszył się z miejsca. Z kabiny nie było słychać żadnej odpowiedzi. – Hinata?
- W-wszystko w porządku, Naruto-kun. – Powiedziała po chwili i podniosła się na nogi. Musiała się wziąć w garść, właśnie takie sytuacje były najgorsze – kiedy nie miała zielonego pojęcia, co zrobić, a nawet jeśli miała, to brakło jej odwagi. Owinęła się ciasno ręcznikiem i zaczerwieniła się. Jednocześnie pragnęła zapaść się pod ziemię, ale także cieszyła się z takiego obrotu spraw – pokazała się Uzumakiemu w samej bieliźnie i przy tym nie zemdlała. Uśmiechnęła się do siebie i wyszła z kabiny. Chłopak od razu się odwrócił. Był od niej o wiele wyższy, co najmniej o głowę. Żeby na niego spojrzeć, musiała wysoko podnieść wzrok.
- Wszystko okej, odwróć się, proszę. – Pokazała mu język. Naruto wyszczerzył się do niej, po czym jeszcze chwilę wpatrywał się w jej oczy. Spuściła nieśmiało wzrok. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego mi się to podoba? – Pytała samą siebie. W końcu Uzumaki odwrócił się tyłem. Wtem do łazienki wtargnęła cała wataha chłopaków – Kiba, Sasuke, Shino i Shikamaru. Hinata wrzasnęła raz jeszcze, po czym z prędkością przerażonego kota porwała swoje rzeczy z taboretu i zamknęła się w kabinie toaletowej. Usiadła na ziemi i westchnęła ciężko. Że też ciągle muszą mi się przytrafiać takie rzeczy – przemknęło jej przez myśl. Chociaż dzięki temu jej życie było trochę urozmaicone, nie to co kiedyś, kiedy nie wiedziała co z sobą zrobić w sobotnie popołudnie i wciąż ćwiczyła pod okiem swojego ojca. Zapadła cisza.
- NARUTO DO CHOLERY, WIEDZIAŁEM, WIEDZIAŁEM ŻE JĄ NAPASTUJESZ! – Głos Kiby dobiegł do uszu Hyuugi i dziewczyna natychmiast się poderwała. Usłyszała wrzask Uzumakiego i jakiś trzask, jakby chłopak poleciał na lustro, rozbijając je.
- PRZESTAŃ! – Sasuke odciągnął Inuzukę od blondyna. Chłopak cały czas się szarpał. Shino dołączył się do Uchichy i wspólnymi siłami przycisnęli szamoczącego się Kibę do ściany.
- DO DIABŁA, KIBA! Daj już sobie spokój! – Wrzasnął Naruto. Kiedy drzwi od kabiny Hinaty otworzyły się z hukiem, uderzając o ścianę, Uzumaki rozcierał sobie kark. Hyuuga podbiegła do chłopaków i stanęła pomiędzy nimi.
- USPOKÓJCIE SIĘ!
Po raz kolejny zapadła cisza.
- Kiba, nie jestem przedmiotem. Jestem dorosłą kobietą i naprawdę dam sobie radę z pedofilami, jeżeli takowi się znajdą. – Westchnęła ciężko, ale jej głos złagodniał. Inuzuka już miał coś powiedzieć, kiedy rozluźniony w biegu ręcznik zsunął się z ciała dziewczyny. Znów stała przed nimi z samej bieliźnie. Jak na komendę, Kiba, Shino, Sasuke i Naruto odwrócili się do niej plecami, pospiesznie wycierając napływający nosebleed.
- Do jasnej cholery, powiedziałam wam, że nie jestem przedmiotem. Nie patrzcie się na mnie jak… jak jakieś zwierzęta.
- Hinata-chan, to jest silniejsze od nas! – Poskarżył się Kiba. Ta ukucnęła, chwyciła ręcznik i ponownie ciasno się nim owinęła. – Naprawdę nad tym nie panujemy.
- W każdym razie… - Dziewczyna zaczerwieniła się i skrzyżowała ręce na piersiach, patrząc najpierw na Naruto, a następnie na Kibę. – Naprawdę, to nie jest napastowanie.
- Yy… Inuzuka, jakoś Naruto nie protestował, kiedy spotkałeś Hinatę w łazience prawie nagą. – Wtrącił Sasuke z chytrym uśmieszkiem.
- T-to nie tak… - Teraz Kiba szukał jakiegoś wyjścia z opresji. Natomiast Naruto odwrócił się gwałtownie.
- Jak to prawie nagą?! – Spojrzał na Inuzukę jak na najgorszego wroga.
- No w bieliźnie, w bieliźnie. – Machnął ręką Kiba.
W Hinacie coś pękło.
- NIE MOGĘ Z WAMI WYTRZYMAĆ! ZACHOWUJECIE SIĘ TAK, JAKBY MOJE ZDANIE NIC NIE ZNACZYŁO!
- No bo nie znaczy… - Rzekli chórem Inuzuka i Uzumaki.
- Żółwik, stary. – Rzucił Naruto i przybił z Kibą.
- Ja stąd wychodzę, na dziś wieczór mam was dość. – Nawet się nie ubierając, zostawiając kosmetyczkę i wszystkie inne rzeczy wyszła z łazienki. Kiedy zniknęła za zakrętem korytarza, po pomieszczeniu rozległ się uradowany głos chłopaka z kłami na policzkach.
- Na dziś wieczór ma nas dość, słyszałeś?! Tylko na dziś wieczór! 
~Hinata.